_Październik 2017

P W Ś C P S N
01
02 03 04 05 06 07 08
09 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31

_NEWSLETTER

_Wesprzyj Wyspę

<<<_POWRÓT


18 grudnia 2008. Willa dyrektora – wielkoprzemysłowa rezydencja dyrektora Stoczni Cesarskiej, zintegrowana z zespołem produkcyjnym i obiektami towarzyszącymi: oficyną, stajnią, ogrodem i domkiem ogrodnika. Budynek jednorodny stylistycznie z dobrze dopracowanym detalem. W latach 2003 – 2006 wykorzystywana przez artystów z teatru Znak. Rok powstania: 1900

MICHAŁ SZLAGA - PASKUDNE POCZTÓWKI 2007 – 2012


Miejsce odbioru:

Instytut Sztuki Wyspa
do 15 marca 2012
Poniedziałek - piątek, godz. 8 - 15
Środa nieczynne
Rezerwacje: pocztowki(at)wyspa.art.pl


Warunkiem odbioru pocztówek w Instytucie Sztuki Wyspa jest wcześniejsza rezerwacja pakietu, pod podanym adresem mailowym. Przy dokonywaniu rezerwacji prosimy o podanie imienia i nazwiska osoby zamawiającej. Ilość pakietów ograniczona. Prosimy o odbiór osobisty.


Michał Szlaga, gdański artysta wizualny, dokumentalista przemian zachodzących na terenie dawnej Stoczni Gdańskiej, przygotował dla Państwa cykl pocztówek. Szlaga dzieli się osobistym doświadczeniem artysty i wnikliwego obserwatora, a może najbardziej, mieszkańca postoczniowych terenów.


W każdym pakiecie, zawiera się 16 fotograficznych opowieści o stoczni, 16 unikalnych kart pocztowych, które może zachować jako pamiątkę historii materialnej miejsca, lub po prostu zaadresować i rozsyłać jako pojedyncze karty korespondencyjne.

Wybrane fotografie są efektem dwunastu lat obserwacji i dokumentowania terenów dawnych stoczni gdańskich.
Szczerze mówiąc, uważam że te fotografie są paskudne; paskudny temat, paskudna misja, paskudne światło, paskudne techniczne spojrzenie. Wolałbym ich nigdy nie musieć zrobić.
Kiedy w 2000 roku zaczynałem fotografować stocznię, moje zdjęcia wyrażały naiwny zachwyt nad pięknem zastanego miejsca. Niejeden miłośnik fotografii i stoczni z radością powiesiłby je sobie na ścianie. Jednak wraz ze znacznymi zmianami w tutejszym krajobrazie, których jako „mieszkaniec” siłą rzeczy doświadczałem na co dzień, moje widzenie zaczęło się radykalizować. I tak narodził się cykl Paskudne Pocztówki 2007 - 2012.

Mam nadzieję, że analiza tego cyklu przyczyni się do szerszej refleksji nad procesem, którego mimowolnymi świadkami jesteśmy od kilkunastu lat. Gdańsk traci bezpowrotnie jedną ze swoich najbardziej fascynujących i niesamowitych przestrzeni. Można ją bezrefleksyjnie zastąpić „nowym”, na pewno jednak, nie da się odbudować jej charakteru stylistycznymi sztuczkami architektów. Nie wystarczy jeden osamotniony żuraw. Dzisiejsze Młode Miasto, uboższe o kilkadziesiąt procent oryginalnej zabudowy, nie jest już tym, czym było dziesięć lat temu. Część wyburzeń była zamierzona, część była wynikiem nieszczęśliwego wypadku. Jednak dużą część trudno logicznie wytłumaczyć. Warto wykorzystać to doświadczenie, aby zastanowić się nad skutkami dotychczasowych działań, dokonać trzeźwego osądu sytuacji, co ,być może, pozwoli nie popełniać podobnych błędów w najbliższej przyszłości.


Czekam na rozwój nowej, wielkomiejskiej, nowoczesnej dzielnicy z wizjonerskimi rozwiązaniami, wieżowcami i tym wszystkim, o czym śnią deweloperzy. Nie mogę jednak pogodzić się, z tym, że zabraknie w niej tego, co najważniejsze, czyli prawdziwej historii tego miejsca. Choć Gdańsk to nie Nowy Jork, a tereny postoczniowe to nie Manhattan, nasuwa się pewna analogia. Choć Manhattan cały czas pnie się w górę, nikt nie niszczy całkowicie oryginalnej zabudowy dolnej. Dzięki temu powstaje zrównoważona, wspaniała przestrzeń życiowa. Podobną zasadę powinno się stosować wszędzie tam, gdzie wcześniejsze pokolenia zostawiły po sobie wyjątkowy i cenny ślad. W terenach dawnych stoczni gdańskich wciąż jeszcze tkwi gigantyczny potencjał, który, jeśli tylko zostanie zauważony, zaakceptowany, doceniony – pozwoli wykreować miejsce z którego przyszli mieszkańcy będą dumni, z którym będą chcieli się identyfikować i związać na dłużej. Dawna stocznia wciąż jest miejscem inspirującym, wciąż robi olbrzymie wrażenie. Nie trzeba być wielkim wizjonerem, aby wyobrazić sobie jak wspaniałym może być miejscem … to naprawdę proste. Wciąż jednak borykamy się z tymi samymi problemami, nie znamy odpowiedzi na najprostsze pytania. Nie wiemy ile starej zabudowy pozostanie na terenie stoczni, ile budynków ma zostać wyburzonych, jakie można ulokować w nich funkcje, aby temu zapobiec i aby dostały nowe, lepsze życie, nie były skazywane na utylizację itd. ...

Kilka dni temu ruszyły inwestycje. Trwa budowa pierwszej nitki ulicy Nowa Wałowa, co prawdopodobnie przyciągnie kolejne inwestycje. Ten ruch budowlany to dobry znak po latach ciągłych wyburzeń, ale też ostatni moment aby ponownie zastanowić się nad tym, czym ma być Młode Miasto i dla kogo powstaje.

Byłbym szczęśliwy, gdybym mógł już nie kontynuować cyklu Paskudnych Pocztówek
.


Michał Szlaga
Gdańsk, grudzień 2012




_Partnerzy