_Październik 2017

P W Ś C P S N
01
02 03 04 05 06 07 08
09 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31

_NEWSLETTER

_Wesprzyj Wyspę

<<<_POWRÓT


Leszek Lewandowski, Two Patriots (z dedykacją dla Jirego Suruvki), 2008

Leszek Lewandowski - Przestrzeń równoległa


3 lipca (piątek)
Godz. 18.00 / Instytut Sztuki Wyspa
Wstęp wolny


Gdy wpiszemy w Google hasło Przestrzeń równoległa ukaże się nam w pierwszym zestawie definicji przeglądarki internetowej zagadnienie rodem z astrofizyki czyli Wieloświat inaczej Multiświat, Metawszechświat, Multiwszechświat – zestaw wszystkich możliwych wszechświatów, zawierający wszystko w sobie to co odmienne, niejednakowe (w tym wszystkie możliwe, potencjalne – niezależnie od rozważanych czasoprzestrzeni lub wymiarów, w których się znajdują – wszechświaty; w tym także tak zwane wszechświaty równoległe). Wizje wieloświatów astrofizycy usiłują połączyć z teorią kwantową a ta z kolei ma swoją nieprzypadkową zbieżność w dualistycznej korpuskularno - falowej budowie światła. Wiele wątpliwości rodzi się w kontekście problemu światła odbitego w lustrze, gdyż tak naprawdę wiadomo, że to iluminacja zmultiplikowana ale jednak widoczna i istniejąca w swej naturze dualistyczno falowo - kwantowej i do jakiego świata powinna należeć - czy tylko do naszego realnego? A jednak nikt nie może mieć pewności czy te światy, które podobno rozrastają się jak konary drzew w nieskończoną strukturę kosmosu mogą zniknąć jak płomień świecy. Czy wieloświaty to po prostu złudzenia optyczne – fenomen, który fascynuje nie tylko astrofizyków czy optyków. Słynny pisarz Robert Musil wynalazł wirówkę barw w 1906 roku, która okazała się wyśmienitym lekarstwem na wiele dolegliwości psychosomatycznych jak i psychicznych. Wirówka barw działa w oparciu o mechaniczne mieszanie spektrum kolorów w ruchu wirowym, jeśli chodzi o zjawisko złudzeń optycznych należy ona do prostszych mechanizmów tego typu.

Najwcześniej spotkałem się ze złudzeniem optycznym lub odmiennym postrzeganiem rzeczywistości w wieku siedmiu lat, kiedy chory z wysoką gorączką, miałem halucynacje związane z falującymi ścianami, zmieniającymi się postaciami domowników czy malejącymi drzwiami do pokoju. W trakcie studiów na ASP zetknąłem się, podczas zajęć z historii filozofii, z teoriami angielskiego empirysty Georgea Berkeleya (1685–1753), uznającymi byt za wynik obserwacji przy pomocy zmysłów: „jeśli patrzymy na daną rzecz to możemy mieć pewność, że ten obiekt istnieje a nasz umysł tworzy sobie jego ideę. Jeśli jednak nie patrzymy na dany przedmiot w danym momencie, to jak możemy wiedzieć, czy on nadal istnieje, coś istnieje dla nas wtedy kiedy to możemy zobaczyć, natomiast gdy go nie obserwujemy, nie możemy mieć pewności, czy to coś nadal istnieje”. Kiedy chorowałem w dzieciństwie i miałem omamy doszedłem do identycznych wniosków dlatego filozofia biskupa Berkeleya przypadła mi bardzo do serca. Reasumując, można dojść do wniosku, iż dostarczając właściwych bodźców naszym zmysłom, a raczej konkretnym segmentom mózgu, możemy mieć maksymalne urojenie istnienia w odmiennej rzeczywistości. Takie stany można też osiągać za pomocą używek czy środków psychotropowych, ale są o wiele bezpieczniejsze metody- konstruując machiny lub kinetyczne instalacje, które poddają reakcje naszych zmysłów w stan finezyjnej niepewności.

W pracach takich jak: „Ściek”, „Macewa”, „Memento”, zastosowałem osobliwą kompilację, która pozwala uzyskać efekt głębi, nieskończoności z odpowiednim natężeniem, koncentracją natury wnętrza obiektu co daje rezultat odbicia i zwielokrotnienia przestrzeni w nieskończoność. Tę bezkresność należy połączyć ze zróżnicowanymi konceptualnie kategoriami i uosabiającymi je właściwościami, a więc podążającymi za nimi znaczeniami, adekwatnymi treściami.

Nieco inna część prac jest zaproszeniem do współudziału w quasi psychodelicznych praktykach, które w sugestywny sposób zwodzą nasze zmysły. W „Pokoju zwierzeń” zastosowałem kręcącą się spiralę, wykorzystaną celowo do spowodowania lekkich i nieszkodliwych urojeń. Wygodna kanapa możne poddać myśl o podobieństwie sytuacji zbieżnej z gabinetem psychoanalityka w którym ktoś wysysa z nas wspomnienia lub poddaje hipnozie i w bardzo elegancki sposób pomaga nam pozbyć się natręctw i gotówki jak przypomina klasyk gatunku Woody Allen (często pozbywamy się tylko tego drugiego).

Jeszcze intensywniej quasi psychodeliczna przyjemność odczuwana jest w działaniu mechanizmu zwanym przeze mnie „Imaginoskopem”. Ruch obrotowy tuby ze spiralnie umieszczonymi dziurkami, przez które wydobywają się z jego wnętrza smugi światła skutkuje mocnym zachwianiem równowagi lub złudzeniem obracającego się pomieszczenia. Ten stymulant silnie oddziałuje na nasz wzrok, a więc bezpośrednio na umysł, który bardzo chętnie poddaje się takiej manipulacji.

Ewenement działania ośrodkowego układu nerwowego na przeobrażające się impulsy jest znany od wielu lat, testowany i analizowany przez wybitnych myślicieli i użytkowany przez artystów. Wpływowy i ceniony pisarz amerykański William S. Burroughs („Nagi Lunch”) skonstruował wraz z swoim przyjacielem Brionem Gysinem bardzo znane w kręgach artystycznych i nie tylko urządzenie do produkcji bodźców wizualnych o wiele mówiącej nazwie „Dreamachine”. Ta psychotropowa maszyna powstała na bazie doświadczeń szamanów jakuckich gdzie w promieniu dziesiątków tysięcy kilometrów nie istnieje możliwość uprawiania roślin z których można by wycisnąć cokolwiek otumaniającego.

Inną aktywnością artystyczną można nazwać prace traktujące o zjawiskach powiązanych z kulturą współczesną, zniekształceniami i rozbieżnościami, które można obecnie znaleźć w aktualnych badaniach historii oraz różnych wymiarach sprzecznych doktryn.  Konstrukcje kinetyczne, obiekty optyczne, malarstwo, także korzystanie z ready-mades umiejscawia się między optyczną i rzeczywistą falsyfikacją. Fałszowanie rzeczywistości przynależne różnym grupą nacisku wpływa na kulturę i wszystko to co związane jest z naszym codziennym bytem, dlatego od wielu setek lat artyści niezmiennie tworzą drażniąc, ośmieszając i wytykając głupotę, szowinizm, ignorancję, butę, abnegację, małostkowość, ksenofobię, nietolerancję, a oto kilka tytułów prac o wcześniej wymienionej problematyce: „Bóg jest wielki”, „Biblia wg Kurta Wisea-wersja poprawiona”, „Jestem Bogiem”, „Biały orzeł na białym tle”, „Zimny Lech”.

Bio:

Leszek Lewandowski, urodzony w 1960 roku w Świerklańcu, jest absolwentem katowickiego Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, dyplom z wyróżnieniem obronił w 1988 roku. Tytuł doktora uzyskał na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu w 2011 roku. Obecnie wykładowca Intermediów na Wydziale Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Jego prace znajdują się w zbiorach: Muzeum Okręgowego w Bydgoszczy, Galerii Arsenał w Białymstoku, Kolekcji Regionalnej Zachęty Sztuki Współczesnej w Szczecinie, Śląskiej Kolekcji Sztuki Współczesnej, Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu, BWA w Lublinie, Instytutu Sztuki Wyspa w Gdańsku, Muzeum Narodowego w Krakowie, Art Centrum w Czeskim Krumlowie, Anya Tish Gallery w Houston w USA oraz w kolekcjach prywatnych. Autor ok. 35 wystaw indywidualnych, brał udział w wielu wystawach zbiorowych w Polsce i za granicą. Oprócz działalności artystycznej zajmuje się też promocją sztuki i animacją życia kulturalnego, prowadząc m.in. galerię Kronika w Bytomiu (w latach 1992–1998), galerię Sektor 1 w Górnośląskim Centrum Kultury w Katowicach (w latach 1998–2012), obecnie działającą w Jaworznie, gdzie prowadzi ją wspólnie z Moniką Lewandowską.





_Partnerzy