_NEWSLETTER

_Grudzień 2017

P W Ś C P S N
01 02 03
04 05 06 07 08 09 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

_Wesprzyj Wyspę

<<<_POWRÓT



Artur Żmijewski - "Demokracje"

Demokracje” to cykl krótki filmów dokumentalnych, zrealizowanych przez Artura Żmijewskiego w ramach stypendium w berlińskim DAAD. Każdy z filmów jest swojego rodzaju reportażem z przebiegu demonstracji społecznej w Polsce, Europie, Izraelu i na Zachodnim Brzegu Jordanu. To też próby rekonstrukcji wydarzeń historycznych, zamieszek kibiców podczas Euro 2008 czy pogrzeb Jörga Haidera.

Wernisaż "Demokracji", odbędzie się podczas Alternativa Housewarming/Parapetówka,
w budynku Instytutu Sztuli Wyspa.  W dniach 3-5 grudnia, wystawa czynna aż od 23!


Gdy byłem w Izraelu oglądałem na You Tube filmy anarchistów [Anarchists Against the Wall] kręcone w czasie protestów przeciw okupacji – później dołączyłem do jednego z takich protestów – w Bil’in. Strzelano do nas gumowymi kulami i gazem. Na cmentarzu były wykopane już dziury na kolejne ciała, nie żeby akurat nam miało się coś stać, ale te dziury w ziemi robiły wrażenie. Nakręciłem wówczas coś, co dało się złożyć w na pół sensowną relację. Wygląda ona zresztą podobnie do filmików autorstwa anarchistów. Później byłem na demonstracji lojalistów w Belfaście, chcących kontynuacji polityki zależności Irlandii Północnej od Wielkiej Brytanii, czyli w istocie kontynuowania okupacji. Gdy rozmawiałem z Brytyjczykami w Liverpoolu, pytając czy czują się okupantami, nie wiedzieli nawet o jaką okupację może chodzić. Byłem na 6o-leciu Nakby, tragedii palestyńskiej. Spóźniłem się na obchody 60-lecia powstania Izraela. Żałowałem, bo była duża defilada wojskowa, a nad plażą w Tel Awiwie latały samoloty bojowe. Zobaczyłem je później, gdy latały bombardować Gazę w styczniu 2009 roku – krajowy port lotniczy w północnym Tel Awiwie jest jednocześnie lotniskiem wojskowym. Wtedy brałem udział w manifestacjach antywojennych, które niczego nie powstrzymały, a gdy policzono już trupy poszliśmy na milczące demo do Jafy – ludzie po prostu palili znicze na ulicach, bezradni wobec własnego rządu i wojennie nastawionej większości. Tej niedzieli, gdy odczytano w kościołach całej Polski zdanie biskupów na temat zapłodnienia in vitro, poszedłem na wieczorną mszę do kościoła św. Stanisława Kostki. Była to akurat „msza za ojczyznę”, zaraz miała nadejść Wigilia i Boże Narodzenie. Ksiądz proboszcz odprawił mszę i odczytał fragmenty listu Episkopatu Polski. Dodał swój komentarz. Jak zwykle w kościele nikt nie dyskutował, nikt prócz księdza i ministrantów nie zabrał głosu, nikt nie zaprotestował. Homofobiczna, obskurancka tyrada księdza nie został przerwana. Ja również milczałem. Nie na darmo trenowano mnie do konformizmu na lekcjach religii i patriotyzmu. Gdy byłem na defiladzie z okazji Święta Wojska Polskiego, poszedłem tak jak wszyscy do Łazienek Królewskich na festyn żołnierski. Pod pomnikiem Chopina wysłuchaliśmy utworu Niemena „Dziwny jest ten świat”, gdzie jeszcze wciąż człowiekiem gardzi człowiek, w wykonaniu wojskowej orkiestry.
Razem z innymi zwykłymi ludźmi, miałem okazję uczestniczyć w rozmaitych demonstracjach i protestach, razem z innymi mogłem przeżywać swoje uczestnictwo w „masie krytycznej” demokracji – jaka by ta demokracja nie była, faktyczna czy pozorowana, funkcjonująca w państwie wolnym, pół-wolnym lub okupowanym. Każde z tych wydarzeń zostało skrojone na moją miarę i zdawało się być ostatecznym horyzontem mojego politycznego uczestnictwa – iść i krzyczeć hasła lub stać za barierką, oddzielającą mnie od przestrzeni dla vip-ów. Bo tylko oni mogą dostąpić zaszczytu i rozkoszy pełnego uczestnictwa w akcie politycznej pornografii, jakim jest zbliżenie do centrum wydarzenia.”


Artur Żmijewski